poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Święta w obiektywie


Święta, święta i po świętach... 

Przyznaję się że w tym roku roku nie było u mnie żadnych gigantycznych przygotowań. Wszystko udało się zrobić w dwa dni. Nie ukrywam, że cieszę się, że już po świętach, bo czuję się lekko przejedzona...a już od jutra wracam do swojej diety i aktywności fizycznej, co mnie bardzo cieszy.

Co prawda nie czułam przedświątecznej gorączki, ale zwariowałam na punkcie zajączków czy tam króliczków. 

Moją miłość rozbudziły zajączki w Starym Browarze, które są limitowane i w ograniczonej ilości do kupienia.




Poświęciłam dwa poranki na stanie w kolejce, żeby kupić zajączki.


Tak prezentuje się moja kolekcja - biały z 2015 roku, metaliczny z 2016 roku oraz aksamitny z 2017 roku.


Oczywiście nie mogę nie pochwalić się filmikiem, w roli głównej z moim pupilem 😀.


video

Teraz trochę o słodkościach...


Przez cały post nie jadłam czekolady, wiem że to żaden wyczyn, ale z wielką przyjemnością wyczekiwałam świątecznych słodkości, które sama przygotowałam.





Upiekłam babkę kokosowo-ryżową, babkę dwukolorową, keksa, chałkę z migdałami i rodzynkami i sernik wiedeński.


 Nie mogło też się obyć bez mojego kultowego koszyka...


a jak mania zajączkowa to...




Share:  

0 komentarze:

Prześlij komentarz

A Ty?! Co o tym myślisz? - napisz :-)