poniedziałek, 28 grudnia 2015

21 dni Przebudzenie


Koniec roku to zdecydowanie czas refleksji nad tym, co było i nad tym, co jeszcze przed nami...

Dokładnie 9 listopada 2015 roku rozpoczęłam projekt "21 dni przebudzenie" Olgi Kozierowskiej. Jest to zbiór 21 wyzwań, które mają pomóc nam bardziej poznać siebie...rozprawić się z przeszłością i zacząć brać odpowiedzialność za własne decyzje. 

Więcej o projekcie możecie przeczytać na Sukces Pisany Szminką.


Miałam okazję "poznać" Olgę Kozierowską na spotkaniu motywacyjnym dla kobiet Power Show. Jestem osobą otwartą na nowe wyzwania i bardzo lubię pracować nad sobą i swoją świadomością. Tak jak każdy mam w swoim życiu gorsze i lepsze chwile. Czasem czuję się tak, że wszystko mnie przytłacza, wtedy odzywa się zmęczenie i niechęć do wszystkiego. Czasem też życie mnie uskrzydla i myślę sobie, że lepiej być nie może!

W tych gorszych chwilach poszukuję energii, która doda mi skrzydeł do działania, zmian czy zwykłego funkcjonowania. Tą energią może być wszystko...książka...film...metoda relaksacji....czy Power Show.

Będąc na Power Show zobaczyłam kobiety, które przyszły pełne nadziei na zmiany. Dla części z tych kobiet pewnie działanie zakończyło się na tym jednym spotkaniu. Druga część kobiet poszła za ciosem, tak jak ja i zaczęły działać!

Same wystąpienie Olgi Kozierowskiej ciężko mi ocenić. Z jednej strony mówiła bardzo mądre rzeczy, które są dla większości znane. Z drugiej strony w tym co mówiła było, jak dla mnie dużo teatralności. Osobiście wolę neutralność. Natomiast nie oznacza to, że z Power Show nie wyszłam zmotywowana, bo wyszłam zmotywowana i to bardzo.

Nie mam w zwyczaju oceniać ludzi przez pryzmat tego, jak wyglądają, czy jak coś prezentują, bardziej skupiam się na przekazie i ich wnętrzu.

Po Power Show, jak tylko zobaczyłam, że jest dostępny audiobook Olgi Kozierowskiej "21 dni przebudzenie" pomyślałam czemu nie....i powiem Wam, że było warto... Nawet jeśli do swojego życia wprowadziłam tylko część mądrości z tego projektu to naprawdę było warto...


Realizację projektu rozpoczyna się w weekend, w którym dosłownie wywracamy swój dom do góry nogami...Następnie na każdy kolejny dzień mamy do zrealizowania wyzwania, które są raz łatwiejsze, a raz trudniejsze. Nie chcę zdradzać, jakie to zadania, bo nie o to chodzi. Skupię się na tym, co mi dała realizacja tego projektu.

Oczywiście pamiętajmy o tym, że jak poinformujemy otoczenie, że realizujemy projekt to nie każdy będzie uznawał nas za normalnych. Jedni będą chcieli wysłać nas do psychologa, a inni chętnie do nas dołączą. Nie ma co się zrażać, każdy kto patrzy na takie rzeczy sceptycznie jest zawsze dwa kroki za nami. Nie ma nic bardziej cenniejszego niż poznawanie siebie, stawanie się bardziej świadomym siebie i swoich decyzji. 

Co dało mi "21 dni przebudzenie"?

Każdy dzień rozpoczynam  szklanką wody z miodem i cytryną. 

Stałam się osobą bardziej świadomą siebie i swoich zachowań. Analizuję fakty i później na ich podstawie przystępuję do działania. 

Stałam się bardziej otwarta na ludzi i na sytuacje, które spotykają mnie na co dzień. Wcześniej uważałam, że nie potrzebuję nowych znajomości i byłam zamknięta i wycofana w stosunku do innych. 

Zdałam sobie sprawę z tego, jak dużo mam i ile osiągnęłam. Nie jestem zawistna i zazdrosna.

Zaczęłam dbać o siebie, w takim samym stopniu, jak dbam o bliskich. Nie ma nic w tym złego. Nikt nie jest w stanie zadbać o nas samym, jeśli my sami tego nie zrobimy.

Jedną z najważniejszych rzeczy, którą wyniosłam z projektu jest to, że zdefiniowałam swoje marzenia!

Przez te 21 dni zaprzyjaźniłam się z Olgą...Po tej przygodzie został mi zapisany notatnik, do którego chętnie wracam. Początkowo każde wyzwanie robiło mi się ciężko, potem z każdym kolejnym szło już z górki. Ciężko mi było zrealizować wyzwanie z dnia 16 dotyczące poznania trzech osób jednego dnia. W pamięć jako ten fajny dzień zapadł mi 12 dzień projektu "21 dni przebudzenie". 

Po projekcie czas na POWER PODręcznik :-).


Share:  

0 komentarze:

Prześlij komentarz

A Ty?! Co o tym myślisz? - napisz :-)