wtorek, 18 listopada 2014

Vita Liberata


Czy są tu jacyś fani samoopalaczy? Myślę, że kiedyś każdy z nas wybrał niewłaściwy samoopalacz albo użył go niewłaściwie i efektem były plamy i nierównomierna "opalenizna". Nie wspominając już o kolorze opalenizny i zapachu skóry. Mnie się to zdarzyło i to nie raz!  

Miałam przyjemność przetestować samoopalacz firmy Vita Liberata. Zapraszam na recenzję poniżej :-).


Testowałam 2-3 Week Tan Mousse. Zanim przejdziemy do mojej recenzji parę słów o irlandzkiej marce Vita Liberata i jej produktach.

Od producenta

Kosmetyki Vita Liberata pozbawione są zapachu, parabenów, alkoholu i są szybkie oraz łatwe w użyciu. 80 % składników jest pochodzenia organicznego! Idealnie zanikające bez smug i zacieków, z technologią Moisture Lock - 72 godzinne nawilżania oraz bezzapachowe, co w produktach samoopalających jest ogromnym atutem. Marka posiada szeroki wybór preparatów zarówno jednodniowych zmywalnych, o trwałości 5-7 dni jak i utrzymujących się nawet  do 3 tygodni (pHenomenal 2-3 week Mousse), co czyni ten preparat jedynym  dostępnym na rynku światowym o tak długiej trwałości!

Produkty marki Vita Liberata są dostępne w drogeriach Sephora

Produkt: 2-3 Week Tan Mousse
Cena: ok. 175 PLN
Pojemność: 125 ml


Do nakładania pianki można kupić specjalną rękawice, która ułatwia aplikację. Rękawica jest wielokrotnego użytku i kosztuje 29,00 PLN.

Moja opinia

Zacznę od tego, że jestem sceptycznie nastawiona do samoopalaczy. Z mojego doświadczenia wynika, że więcej robią złego niż dobrego :-). Mam na myśli smugi czy plamy, których ciężko się pozbyć. Jeszcze dochodzi do tego zapach, który jest odstraszający. A jak jest z pianką Vita Liberata?

Opakowanie jest bardzo zgrabne wraz z pompką, która ułatwia aplikację. Produkt może być używany przez sześć miesięcy od otwarcia.

Producent zastrzega, że pianka jest bezzapachowa, z tym się nie do końca zgadzam. Pianka delikatnie pachnie, zapach jest wyczuwalny przy aplikacji. Przy czym, jak pianka się wchłonie w skórę rzeczywiście nie czuć, że się ma na sobie samoopalacz. Uważam to za duży plus, ponieważ po większości samoopalaczach czy balsamach brązujących skóra nieprzyjemnie pachnie. 

Samoopalacz jest w postaci pianki, która jest delikatna. Nie wysusza skóry i nie uczula.


Do aplikacji pianki użyłam rękawicy. Samoopalacz też nakładałam rękoma. Stwierdzam, że warto nabyć rękawicę, bo piankę łatwiej się rozsmarowuje. Nakładając samoopalacz rękoma miałam brudne ręce, które udało mi się bez większych problemów zmyć. Rękawicę łatwo się czyści. 


Piankę nakładamy na rękawicę i następnie smarujemy skórę okrężnymi ruchami. 





Poniżej filmik, który pokazuje jak się aplikuje samoopalacz i jakie są efekty. 


Pianka wchłania się bardzo szybko i możemy po chwili się ubrać. Nie miałam sytuacji takiej, że samoopalacz pobrudził mi ubrania. Producent zastrzega to na opakowaniu. 

Samoopalacz nakładamy na czystą skórę, przed aplikacją nie smarujemy skóry żadnymi preparatami, które ją nawilżają. Musimy zwrócić szczególną uwagę na kolana i kostki u stóp. Zrobiłam sobie drobne smugi, które przy następnej aplikacji skorygowałam.

Efekt jest widoczny od razu i z każdą aplikacją opalenizna się pogłębia. Kolor jest bardzo ładny, bo delikatnie brązowy a nie pomarańczowy. Kąpiąc się widać jak preparat się zmywa, bo leci brudna woda jak spłukuję nogi. Kosmetyk ze spokojem utrzymuje się na skórze dwa tygodnie. Przy jednorazowej aplikacji 5-7 dni. To my decydujemy o intensywności opalenizny.

Ciężko mi powiedzieć, co z wydajnością kosmetyku, bo używam go niecałe trzy tygodnie. Po ciężkości opakowania wydaje mi się, że jeszcze sporo zostało. Jeśli chodzi o wydajność to recenzję uzupełnię w późniejszym czasie jak będę mogła stwierdzić na ile starcza produkt. 

Dodam jeszcze, że pianka jest dostępna w kolorze medium i dark. Mam jasną karnację, ale kolor medium jak najbardziej jest właściwy, miałam trochę obawy, że będzie za mocny. 

Minusem jest dostępność produktów Vita Liberata, ponieważ możemy je nabyć w drogerii Sephora. Teraz jak Sephora uruchomiła sprzedaż internetową, nikt nie będzie miał problemów z zakupem samoopalacza. 

Minusem jest też cena, ale to zależy jak do tego podejdziemy. Przykładowo opalanie natryskowe nie należy też do najtańszych. Jeśli miałabym się decydować na kupno preparatu, żeby używać go codziennie to nie wiem czy skusiłabym się. Należę do osób, które akceptują bladą cerę i nie mam z tym problemu. Znam też takie osoby, które się wstydzą jasnej karnacji i chowają nogi jeśli są nieopalone - dla nich to idealny produkt. Zdecydowałabym się na jego kupno jeśli miałabym jakąś okazję i chciałabym, żeby moje ciało się ładnie prezentowało, ale kto wie może tak pokocham piankę, że będę ją używać latem dzień w dzień. 
Share:  

0 komentarze:

Prześlij komentarz

A Ty?! Co o tym myślisz? - napisz :-)