niedziela, 7 września 2014

SPOT.

http://www.spot.poznan.pl/

Nadchodzący tydzień również będzie związany z jedzeniem, ponieważ mam dla Was przyszykowane smaczne posty.

Już od jakiegoś czasu zabieram się za ocenienie restauracji SPOT. Trochę nie wiem jak ją ugryźć, bo  nie chcę nikogo urazić :-). Restauracja jest postrzegana jako miejsce dla snobów. W SPOT. organizowane są podobnie jak w Dąbrowskiego 42 warsztaty kulinarne.

Adres:
ul. Dolna Wilda 87
Poznań
Przy  restauracji SPOT. mieszkałam jakieś 5 lat. Zawsze zachwycało mnie to miejsce. Budynek z czerwonej cegły, w której była kiedyś elektrownia, na pewno przyciąga uwagę. Przechodząc w pobliżu restauracji widziałam roześmianych ludzi. Trzeba przyznać, że restauracja ma klimat, piękne wnętrze. 

Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda wystrój restauracji odsyłam Was na stronę.


Tymczasem ja przechodzę do jedzenia!




Samo menu moim zdaniem brzmi bardzo wykwitnie. Fajne jest to, że menu dzieli się na dania dla osób dbających o linię, będących wegetarianami czy bezglutenowcami i osób dbających o to, żeby spożywane przez nich produkty miały certyfikat EKO. A czego brakuje w menu? Zauważyłam, że w dobrych restauracjach jest podana porcja wagowa, żeby klient wiedział za jaką porcje płaci.


Ceny nie są cenami niskimi, dania obiadowe zaczynają się od 30 PLN.

Pełnoziarnisty makaron penne z mąki orkiszowej z pulpecikami drobiowymi w sosie pomidorowym

Cena: 36 PLN 





Dania są naprawdę ładnie podane. Przy czym, nie do końca były smaczne. W przypadku potrawy, którą widać na powyższym zdjęciu makaron był bardzo gorący, a kotlety zimne. W opisie nie było nic o przyprawach. Wydaję mi się, że do pulpetów dodano kolendrę, której nie znoszę w połączeniu z drobiem :-). 

Domowe pappardelle z pieczoną dynią, rukolą i pistacjami
 
Cena: 28 PLN
 




Lekkie danie, które jest na czasie z uwagi na dynię. 

Porcja dań dość spora, myślę że spokojnie można się najeść. Ponadto, menu zawiera bardzo bogatą kartę win. 
 
Potrawy na zdjęciu nie były jedynymi potrawami, które tam jadłam. Opis dań w menu brzmi bardzo wykwitnie, przy czym smak nie powala. Nie będę oceniać tych dań w skali od 1 do 10, tak jak robię to zwykle. 

Teraz czas na deser!

Tapioka w mleczku kokosowym z musem z mango

Cena: 16 PLN



Na deser z menu wybrałam tapiokę ponieważ uczyłam się ją przyrządzać na warsztatach kulinarnych i jej smak zapadł mi w pamięć. Delikatne kuleczki, które rozpuszczały się w ustach. Tymczasem tapioka z restauracji smakowała nieco inaczej... Przypominała galaretkę połączoną z musem z mango – nie wiem czy to jest dobre połączenie, choć w internecie przepisów od groma!


Podsumowując, miejsce bardzo klimatyczne, przyciąga wystrojem. Obsługa na najwyższym poziomie. Na danie nie czeka się zbyt długo. Kelnerka zawsze pyta o to, czy smakowało, nawet jeśli talerz nie jest pusty. 

Wystrój: 8/10
Obsługa: 8/10
Ceny: 7/10 (10 to wysokie)
Kuchnia: 4,5-5/10
 
Share:  

1 komentarz:

  1. Hmm w Poznaniu byłam tylko przejazdem, ale mam nadzieję, że kiedyś wrócę tam, żeby trochę poszaleć "po mieście" :D

    OdpowiedzUsuń

A Ty?! Co o tym myślisz? - napisz :-)